| vaanillablog - archiwum: Początek |
|
strona główna |
PoczątekNie ma to jak setny blog z kolei. Osobiście jestem uzależniona od blogów, których miałam juz mnóstwo. Bo wszystko tak cholernie szybko się nudzi... Dużo się ostanio wydarzyło. Dużo za dużo. Jedno wydarzenie jest szczególne. Dało mi ono do myślenia i to tak porządnie. Te wakacje tyle zmieniły. Do końca czerwca [P] był moją małą paranoją. Potem zaczęłam się z tej paranoi leczyć. Niespodziewanie skutecznie. Chciałabym znów czuć 'to coś', co zaczyna się w moim brzuchu i wędruje w górę aż do serca. Wydawało mi się, że już definitywnie zniknął ze sceny... Wydawało. Było mineło. Teraz stawiam poprzeczki wyżej. Nie tylko sobie... Czas na pare zmian. Tych zmian , po których wiesz, że zrobiłeś coś dobrego, stanąłeś na wyższym schodku. [ Nie chcę już dostawać Twoich listów. Nawet tych krótkich, internetowych. Nie mogę się wtedy powstrzymać i czytam je minimum 4 razy. Chciałabym byś był tu teraz ze mną, śmiał się z moich wściekle różowych skarpetek. Pił herbatę o smaku truskawki z wanilią i opowiadał o kolejnej świetnej książce, filmie. W sumie mógłbyś nawet milczeć. Chcę najprostsze czynności dzielić na pół.] Wstęp sentymentalnie troszkę wyszedł. Na świecie jest dużo pesymistów. To zdecydowana większość. Ludzie żyją przyzwyczajeni do ciągłego pospiechu i monotonii życia. Ich cele są kruche i szare. Motto życiowe brzmi 'byle do jutra...', a największą rozrywką jest sen. Ja należe do tej mniejszości. Zdecydowanie jestem optymistką. Cieszą mnie najmniejsze,błahe aspekty życia. Warto się śmiać. Głośno. I to tak głośno, by usłyszeli nawet na 4 planecie od Słońca. Bo czasem lepiej odejść od zmysłów, by nie zwariować... Muszę odpocząć!
TY pilnuj moich snów i przychodź kiedy chcesz
Te chwile z moich dni do jednej dłoni zbierz 2008-07-21 14:44:38 skomentuj (7) |